Kilka słów o mnie:  o przeszłości ……

 

Swoją pierwszą gitarę dostałam od taty na 15 urodziny. To On wierzył we mnie zawsze i chciał rozwijać talenty, które we mnie dojrzał – pomimo, że ja ich nie dostrzegałam. Może inaczej… z racji swojej nieśmiałości bałam się je pokazać innym by nie być w centrum uwagi….

Jednak tak potoczyły się moje losy, że krok po kroku zaczęłam realizować swoje marzenia. Trwało to trochę – ale lepiej późno niż wcale (:

Lubiłam pisać teksty. Najpierw wiersze, potem piosenki. Wszelkiego rodzaju uczucia i emocje, które czasem ciężko było przekazać słowem mówionym - zastąpiłam słowem pisanym.

Przelewanie uczuć na papier; w zakamuflowany sposób łączenie prawdy z fantazją wciągnęło mnie…. Niewyobrażalny potencjał przelewania życia w tekst……..

Pomimo, że jestem rodowitą warszawianką, to jednak nie chcąc nikogo urazić – nie lubię Warszawy. Ten pęd życia, ściski w autobusach, ciągła bieganina. Doświadczyłam tego na studiach. Właśnie wracając z Uczelni w takim ścisku, pędzie, korkach….. napisałam piosenkę w ekstremalnie szybkim tempie….   15 minut i jest piosenka . Kilka fajnych tekstów powstało w podobnym czasie.  Można? Można….

 

Teraźniejszość

A teraz… kiedy przy piątce dzieci i pracy trzeba wykradać czas aby cokolwiek napisać – bardzo się sprężam a tak naprawdę to mąż mnie wysyła do domowego studio nagrań i twierdzi, że jak nie napiszę piosenki  w przeciągu dwóch godzin to nie dostane obiadu (:  Żartuję Jest jednak prawdą,  że trzy czwarte moich piosenek napisane jest w przeciągu dwóch godzin.

Prawdą jest też to, że bez tego mężowskiego  popychania do przodu zapewne nie dałoby rady nagrać tej płyty, do której zakupienia was zachęcam.

Płytę dedykuję mężowi  „Dzięki Tobie i dla Ciebie Piotrze ta płyta. Dziękuję.”